Jerzy Kasprzak „Tropami powstańczej przesyłki”

Cwaniakiem człowiek sie nie rodzi. Cwaniakiem człowiek zostaje, oczywiście jeśli jest charakterny! Cwaniactwa można nauczyć sie wyrastając w niem. Ale prawdziwe mistrzostwo w tem względzie nabywa sie w tak zwanech szczególnych okolicznościach. Takim cwaniakiem z krwi i kości był pan Jerzy Kasprzak, autor książki „Tropami powstańczej przesyłki”.

Wyrósł na Cierniakowie i wraz z innemi sieleckiemi cwaniakami stał sie najmłodszym żołnierzem Warsiawy, bo czas ich dorastania przypadł na drugie wojne światowe. Autor był zawiszakiem, roznoszącym w czasie Powstania Warsiawskiego poczte powstańczą. I już tego powodu warto te książkie wziąć na tak zwany, jak to mówią na Woly, warstat! Rozchodzi sie tyż o opisy przedpowstaniowe, które dają nam przykład najlepszejszego cwaniactwa warsiawskiego w małoletnim wydaniu, które potem rozwinęło sie w odwagie i brawure w tych strasznych chwilach walczącego, rodzinnego mniasta. Możem sie przyjrzeć tej cześci osobowości tych młodziaków, która po przeczytaniu książki wydaje sie być, jakże typowa dla rodaka warsiawskiego.

Rektura dla młodych mnieszkańców i harcerzy warsiawskich – obowiązkowa! Dla starszych ważna by jeszcze lepiej zrozumieć charakterność, jaka tkwiła w pikawkach mnieszkańców Stolycy.

Cytaciki :

“ (…) nasz dryżynowy ‚Wacek’. Oto na jednej ze zbiórek zjawił się na… rowerze żołnierza Wehrmachtu. Biegł wtedy z jakiejś odprawy wprost do nas, na Czerniaków. Po drodze trafił na łapankę. Udało mu się wymknąć. Był jednak spóżniony na zbiórkę. Na ulicy Belwederskiej zauważył pod sklepem Meinla rower, który właśnie postawił hitlerowiec, wchodząc do sklepu po zakupy. Błyskawiczna decyzja – skok na pedał, finisz po asfalcie ulicy Belwederskiej, skręt w Podchorążych, Bończy, Stępińską. Wpadł do nas w trakcie zbiórki, jakby nigdy nic, jak zwykle uśmiechnięty i jak zwykle cwaniacki. “

“Na dziwnie opustoszałym placu Narutowicza wskoczyłem w jedyny ruszający się właśnie z przystanku tramwaj nr 5, który z kilkoma ledwie pasażerami pomknął jak szalony w Filtrową. Trzasnęła gdzieś seria strzałów, potem kilka pojedyńczych.

– Zaczęła się ruchawka! – krzyknął zawadiacko konduktor.- Jadziem bez zatrzymywania, do wolności! A ty, synu, dokąd? – zmieniając ton zapytał mnie z troską , po ojcowsku.

– Do zwycięstwa, panie konduktor!”

” Tropami powstańczej przesyłki” –  Jerzy Kasprzak

Czytelnik

wydanie drugie poszerzone

Warszawa 1972