Nasze kochane rodaki

Szanowanie Ferajnie.

Poczytałem artykulik o przyjezdnych a tłumacząc na nasze o flancowanych entuzjastach bycia chwilowem warsiawiakiem.

Temacik gieneralnie stary jak to nasze miasto ale …

O ile kiedyś takie spektakle mniej oczęta w słup stawiały bo to i wyludnienia nieszczególnej miary nasza Warsiawia co i raz przeżywała – o tyle dziś to zupełnie insza bajeczka. Moje kumple mawiają, że taka teraz moda nastała, wygina towarzystwo z ojcowizny i koniecznie w nasze ulice wbić się zamiaruje. Czym na takie „mniłość” zasługie zdobyliśmy ?

Może oni nie chcą źle … ale wychodzi na to, że tylko oni jakoś na tym wychodzą. Nakręcają kasę swołoczy wszelakiej pragnącej jedynie złupić przy tej to okazji nasze kochane Warsiawe ale również i nas. I cóż my możem ludzie kochane? Nagniotki na każdem kroku delykwentom dewastować ?

Stracić faszon i charakterność ? Żeberka policzyć i facjatę zeszmalcować ? Bez mocnego argumenta nie uchodzi. Więc cóż nam Sianowna ferajno pozostało ?

Ja myślę tak.

Jak mało kto w tej naszej kochanej ojczyźnie, potrafimy się do wiatru właściwem profilem ustawić.

Nie opuszczamy nosów na kwinte i nie przymykamy oczu jak zawstydzona Gieniuchna.

Musimy mnieć te całe oblężenie w nieustannej kontroli i reakcji natychmiastowej jak flancowane wychodzą poza ramy wszelakiej przyzwoitości. Grzecznie ale z jajeczkiem, to w końcu my jesteśmy u siebie a oni – mówiąc futbolowem ziargonem – grają na wyjeździe.

Dbajmy i szanowaniem otoczmy to wszystko co nasze i co nasi starsi pielęgnacją i miłością przez lata całe otaczali. Nie róbmy draki na parafiach ze swojakami bo to i sił marnować szkoda i zdrowia rodowitem mieszkańcom odbierać a przykład dla obcych marnego sortu. No chyba, że mus … to wtedy wiadomo … ząbki jak motylki fruwać mogą.

Niejeden najazd mniasto nasze przetrzymało, wytrzymamy i teraz – z faszonem i charakternie.

To my pokazać musimy, że być Warsiawiakiem to nie tylko fajdać w nasze kanalizacje i wnosić obce zwyczaje na nasze ulice. Mamy swój sznyt i na siłę zmieniać się nie damy.

Sąsiad z ulicy mawia tak,

„Prędzej kozia dupa dźwiekiem okaryny zabrzmi niż z nich Wasiawiaków zrobisz”

Czy ma rację ? W dużym przyblyżeniu pewnie tak. Czy wszystkich jednak to dotyczy ?

 

Z szacunkiem pozostający,

Wolski Adam