Cerulik sewilski

Dzisiejszy wieczór mniałem zaszczyt spędzić operowo,

a wrażeniami podzieliłem się z panem Ambrożym Keksem. Treść naszej podmiany poglądów zamieszczam ku pożytkowi młodzieży, któren od zawsze leży mnie na wątrobie.

– Witam sianownego sąsiada! Co pan tam sobie podgwizdujesz za melodie? – zagaił pan Ambroży.

– Gwiżdżę na okolyczność, że byłem dziś z moją pojedynczą małżonką w operze, detalycznie we Warsiaskiej Operze Kameralnej.

– Kameralnej, czyli detalycznie w jakiej?

– W takiej malutkiej.

– Tak myślałem, skoro jeżeli budenek mały, to niech chociaż nazwa będzie długa.

– Masz pan racje bytu, panie Ambroży. Więc kontynuując dalej mniałem zaszczyt naocznie usłyszeć arcydzieło „Cerulik Sewilski”.

– Cerulik?

– Tak jest, czyli ktoś na kształt medyka i fryzjera.

– No patrz pan, jaki zdolny. To nie dziw, że opere podparto na takiem życiorysie.

– I jeszcze wiersze pisał i piosenki wymyślał, prawdziwy człowiek rekonesansu.

– Rekonesansu? Czyli, że co?

– Czyli, że kilka etatów obskakiwał.

– Acha. A w jaki sposób on był sewilski?

– W taki, że przyjechał z miasta Sewilli.

– Sewilli? Gdzie to?

– Daleko gdzieś na południu. Jeszcze ładny kawałek za Radomiem. No i ten cały cerulik, Figlaro spiknął się z hrabiom Alebiba,

z powodu, że hrabia poczuł sercowe przynależność do niejakiej Grozyny. Grozyna też była nie od tego, jednakowoż posiadała opiekuna imieniem Partolo, któren to starszy pan również czuł pragnienie, po pierwsze do jej arabastrowej rączki, po drugie do jej konta oszczędnościowego.

– Pri kro pfo prima sort!

– Posłuchaj pan dalszego przebiegu. Hrabia zaczął uskuteczniać udawancje, że nie jest hrabią, a studentem.

– Z powodu dlaczego?

– Z powodu dlatego, że Grozyna lubiała młodych, wykształconych. No, ale to nie koniec pierepałek, gdyż ponieważ, żeby wpuścić w kanał starego Partolo, hrabia-student dodatkowo przebrał się za wojskowego.

– W jaki kanał, panie sąsiedzie?

– No w jaki? W orkiestrowy! Opera przecież!

– Faktycznie, zapomniałem. Swoją szosą taki kanał to dobra rzecz. Na górze, na scenie artysty się produkują, a temczasem panowie muzykalni mogą pod spodem wykonać ćwiarteczkie.

– A jak dyrygent będzie mniał coś naprzeciw?

– To jemu też lufe, nalane i odjazd! Dobrze, ale co się działo

w dalszem trakcie?

– Hrabia Alebiba przebrał sie dla jeszcze większej hecy za nauczyciela muzyki. Znakiem tego wszedł do Grozyny i kiedy Partolo urzynał sobie drzemkie, państwo młodzi śpiewali sobie o wolnej mniłości, na szczęście w zagranicznem języku, bo na sali figurowała młodzież. Potem Grozyna się zorientowała, że hrabia, student, kapitan i muzyk to pojedyncza osobistość, więc dała hrabiemu poczwórny wygawor.

– A dlaczegóż?

– Dlategóż mnianowicie, że już w końcu nie wiedziała, komu ma zaszczyt oddać serce oraz dłoń, którą całuje hrabia, śniąc, że to usta jej. Całe te drakie dezorganizował koleżka hrabiego, Figlaro, któren biegał przez cały przebieg z jakimiś kartkamy i z tego wszystkiego Grozyna stała się hrabinią, Alebiba szczęśliwym współmałżonkiem, natomiast  Partolo się obudził i zobaczył, że został uderzony w kant. Z tych nerwów wezwał nadmiar sprawiedliwości, ale już było po herbacie.

– Po jakiej herbacie?

– Po normalnej. W antrakcji można było napić się w krululaurach herbatki tudzież kawki.

– I co ten pan władza powiedział?

– Że skoro jeżeli jest po zawodach, to można tylko życzyć młodej parze gorzko, gorzko. Orkiestra zagrała tusz, kurtyna w dół, widze w góre, oklaski, koniec. Duża przyjemność.

– No widzisz pan, mnie tatuś pragnął oddać do prosektorium muzycznego, ale mamusia się nie zgodziła, że niby nie będzie jej dziecko tłukło sie po weselach z harmonią. I mniłość do mamusi przeważyła u tatusia mniłość do sztuki powyższej. A jaki morał dla frekwencji z tej historii?

– Że w sprawach nasercowych najlepiej jest być sobą, a już zwłaszcza jeśli się jest poniekąd hrabią…

Przemysław Śmiech