Trele nowele

Siedziałem sobie z pojedyńczem mem słoneczkiem w salonie, wokół roztaczała się fisharmonia pożycia i jak zwykle wieczorem dozgonna ma towarzyszka puściła telewizor. Poskikała chwilkie po kanalizacji i w końcu włączyła trele nowele z życia skwer mniarodajnych.

Pokikowałem na srebrny ekran minutkie, po czem zaznaczyłem:

– Powiedz mi najdroższa, z powodu dlaczego artyści w tem arcydziele co i raz siadają i ciągną herbatkie tudzież kawkie.

– Bo ponieważ co i raz odbywają rozmowy na najwyższym familijnym szczeblu, poza tem sawoarwiwr wymaga, aby gościa uczęstować, czy też wszak nie?

 

– Rozumie, ale jak tak patrze, to mnie się zdaje, że każden jeden pojedynczy artysta i każda jedna gwiazda z pierwszej strony wypija pięć herbat i trzy kawy na odcinek! A te zużywki złotowkie nie kosztują, nieprawdaż?

– Prawdaż i z powodu dlatego pan prezes radiokomiteta tak piłuje obywateli na okoliczność ambonamętu.

Na moment rozmowa się urwała, bo jeden pan przyszedł powiedzieć jednej pani, że ją darzy odczuciem i w związku z powyższym chce dać jej serce w zamian za jej arabastrowe rąsie. Pani trzasnęła rzęskami raz i drugi, jak to czterdziestoletnia panienka na wydaniu, po czem… tak jest, naturalmą! zapytała się absztyfikanta, czy napije się herbaty.

– Tak – mówi on.

– Z torebki, z liściamy, czy graniulowane?

– Z torebki.

– Z cukrem?

– Poprosze.

– Cukier z czciny, czy z, pardon, buraka?

– Czyli, że co?

– Czyli bronzowy czy biały?

– Biały.

– Kostka czy kryształ?

– Kryształ.

Jak na to patrzałem mało mnie szlag nie trafił i zawołałem: Przestań żesz pani z tem towarzyskiem alibi wyjeżdżać, przecież ten pani emablator za chwilunie dostanie pulpetacji serca!

Małżonka natychmiast mnie obcieła:

– Widać, że nie rozumiesz się na kulturze i sztuce! Substelność wymaga, żeby chwileczkie rozmówkie skrzyżować na jakiś temat ogólnorozwojowy, a dopiero potem uwentualnie zgodzić się na sakramentalne „owszem”.

– Skarbie mój jedyny! Ale zanim on te herbate posłodzi, zamiesza i wypije, odcinek się skończy! I w taki sposób się nie dowie, czy może liczyć na nawzajemność, czy też w dalszem trakcie szukać drugiej, pardons, połówki.

– To poszuka w kolejnem odcinku. Taki pan Olbrychski gonił za swoją Oleńką przez całą Polskie i cztery godziny filmu! Apropos, pan Daniel również zapisał się niedawno do trelenoweli.

– No co się dziwić, lata lecą, ile można ujeżdżać konną po dzikich polach, kolumbryny wysadzać, szablom wywijać i mieć nieprzyjemność z palem… to przeszedł sie na emeryturkie, zwłaszcza skoro jeżeli w trelenoweli „Klon” jeszcze ciepła wdówka była do wzięcia…

– No, no, no! Obliczaj się cóśkolwiek ze słowami! Ciepła wdówka! Czego to się zachciewa!

– Ale to nie mnie! To panu Kmicicowi!

– Przestań ty już mnie mydlić oczy Kmicicem! Ja swój rozum i swoje nerwy mam!

– Znakiem tego… może herbatkie?

Przemysław Śmiech