Mowa z Grochowa

Noworoczne postanowienia

Szłem sobie przez Skaryszaka na przechadzkie, gdy oczy me ujrzały własnoręcznie pana Benka. Pan Benek figurował na ławce z jakiemś papierem w ręce i patrzył przed siebie wzrokiem pogrzebowem.

– Panie Benku, co jest? Co to za kwit? Serdeczne pozdrowienia od komornika?
– Gorzej.
– Komenda rejonowa zaprasza na randewu?
– Gorzej.
– Teściowa nagle zachorowała?
– Gorzej.
– I nagle wyzdrowiała?
– Gorzej.
– To co jest, panie Benku, wyszczególnij pan, bo mnie serce pęknie!

Idą Święta

Sianowni Nagromadzeni.

Idą Święta, znakiem tego już niedługo co poniechtóre redachtory zaczną nam je obrzydzać, że po pierwsze primo taka Wigilia to głównie prima sort koryto, nie ma w tem takiej substelności, jak na przykład we wtranżalaniu co tydzień suszi.

A po drugie primo będą uskuteczniać z nasz humorystyczną drakie na okoliczność, że w to arcypolskie święto konsumpcja jest w deseń zagraniczny: ryba po grecku, karp po żydowsku, barszcz ukraiński, pierogi ruskie i temuż podobnież.

Pci naprzeciwne

Szanowna Frekwencjo. Jak już mniałem okazję wspomnieć posiadam lokum na parterze, wskutek wobec czego nie raz i nie dwa mam okazje usłyszeć namacalnie    jak sąsiedztwo krzyżuje ze sobą rozmówki. Wczoraj byłem mimowolnym radiosłuchaczem dialogu społecznego pomiędzy z jednej strony panią Teresą Baryłko, a z drugiej panią Apolonią Wądorek.

– Dzień dobry pani Baryłkowa. I jak tam się układa fisharmonia pożycia małżeńskiego po ostatniem występie sianownego rycerza pani serca?

Ciepła sztuka

Szłem sobie ostatnio Jerozolimskiemy Alejamy, a żeby się troszkie rozgrzać, gdyż globalne centralne ogrzewanie nawaliło i było dziesięć stopni mrozu w cieniu,  stanełem wizawi słynnej palmy na Degolu. Nie zrobiło mnie się cieplej, znakiem tego przedsięwzięłem kroki w kierunku Muzeum Narodowego.

Tam, w dobrze ogrzewanych salach świątyni kultury i sztuki poszłem obejrzeć „Bitwe pod Grunwaldem” po renamęcie.

Baryłkowie w Egipcie

Pan Benek otrzymał parogodzinne przepustkie na łyk grochowskiego powietrza oczywiście z zakazem gazowania, ale i tak odczuwałem zadowolenie z powodu, że mój rodzony sąsiad wreszcie jest na wolności.
– Szanowaneczko panie Benku! Jak tam szanowne zdrowie, nikt się nie dowie?
– Już lepiej. Jednakowoż zostałem mocno ugodzony w godność i
w portfel na okolyczność małżeńskiego kodeksu karalnego.
– W jaki deseń?
– Mnianowicie w taki, że małżonka moja, Teresa Baryłko z domu Kupść, zaznaczyła, że skoro jeżeli do naszego gniazdka ma wrócić z powrotem fisharmonia pożycia, muszę ją zabrać na aromantyczny wojaż do ciepłego kraju.

Spacerkiem po Krakosach

Ponieważ że pan Benek, po ostatniej drace, gdy wskutek wobec użycia papierosa konopnego wlazł na drzewo jako kukułka i inne ptactwo, ma teraz szlaban na koleżków, oraz ponieważ małżonka moja pociesza nieotuloną w żalu małżonkie pana Benka, na spacer po Krakosach musiałem pójść sam.
Na szczęście przy pomniku Kopernika miałem zaszczyt spotkać moją znajomą z Grochowa, panią Różę Czosnek, która trudni się oprowadzaniem dziatwy szkolnej po naszej kochającej stolycy. Z powodu, że wycieczkie odwołano, pani Róża oprowadziła po Krakosach moją osobistość.

Wizyta starszych pań

No i dograłem się. Były u mnie z wizytą dwie starsze panie na okoliczność, że propaguję nadużywanie napojów wyskokowych, czyli ankoholi. Wogle z temi paniami jest jakaś plaga. Grasują przeważnie we dwie, atakują, gdy człowiek chce odbyć porę relaksu z kulturą i telewizją i czasem aż się chce użyć obrony niekoniecznej. 
Na ten przykład kimam ja sobie na półkotapczanie, śnią mi się pełnomleczne lolobrygidy, a tu dzwonek do drzwi. Otwieram, stoi duo w jesionkach, które pamiętają młodość Mieczysława Fogga.

Łazienka króla Stasia

No więc udaliśmy się z panem Benkiem do Łazienek, aby kontynuować w dalszym ciągu zwiedzanie królewskich rezydencji.
– Wejdźmy od razu pierwszem wejściem, celem uczczenia znanego lyterata dla młodzieży pana Sienkiewicza. – zaproponował pan Benek.
– Troszkie mnie ten pomnik nie podchodzi, gdyż pan Sienkiewicz był artystą prima sort, a co my tu mamy zaszczyt widzieć? Faceta ze smutną facjatą, z powodu, że arcydzieło mu nie wychodzi i wyrzuca kartki wont.
Wzięłem pana Henryka w obrone Częstochowy.
– Panie Benku, przepraszam za pardon, ale nie masz pan racji bytu w tej chwestii. Mniemam mnianowicie, że artysta Sienkiewicz został uwidocznionem tuż po tem, jak napisał, że mały rycerz wysadził się w powietrze dymanitem, na okolyczność, żeśmy się poddaly Turkom i dlatego jest taki melankocholiczny.

Dłonie pianisty

Szanowna frekwencjo. Z nietajonem wzruszeniem i łzamy we zwroku mam zaszczyt pojenformować, iż mój dobry znajomy z ławy szkolnej, pan Ignacy Jan Szpadelewski, pseudonim „Bemol”, opuścił zakład karny i zażywa rozkoszy życia na wolności. Oto krótkie rezume z naszego powitalnego wizawi:
– Szacunek wyrażam, panie Ignacy! Co się z panem działo
w ostatniem czasokresie?
– Noga mi się powinęła na solowym występie w operze. Jak pan pamiętasz, jeszcze od pętaka pasjamy lubiałem muzykie.
– Co mam nie pamiętać! Jak pan „Jeszcze Polska” na grzebieniu zaiwaniłeś, to cały ruch na rondzie Wiatraczna się zatrzymał!
– Były czasy… Moja pani od muzyki mówiła, że skoro jeżeli posiadam niewąskie ucho i długie palce, za pijanistę musze się zostać.
– Ale nie został się pan?

Działka króla Jana

Wracałem właśnie z mniasta na Grochów i z powodu dlatego uskuteczniałem przesiadkie na Placu na Rozdrożu, gdy ujrzałem pana Benka. Pan Benek wysiadał akurat z zatłoczonego autobusu 180, rozdając przy tem kuksańce i źle się wypowiadając o czyjejś mamusi. 
– Dzień dobry panie Benku! Skąd pan się fatygujesz?
– Dzień dobry. Minister kultury, sztuki i telewizji ogłosił, że do królów można w listopadzie za darmo. Znakiem tego pojechałem na działkie.
– Nie wiedziałem, że masz pan działkie.
– Bo nie mam. Na działkie do króla Sobieszczaka.
– Do Wilanowa?
– A gdzie? Do Grójca? We Wilanowie król Jan działkie kupił i nową, aligancką willę wybudował. I stąd też się wzięła nazwa.